METRYKA DOKUMENTU
Tytuł dokumentu: Artykuł prasowy „KRÓL ROGER W… AGH”.
Wystawca / Źródło: „Gazeta Południowa” (na podstawie odręcznej adnotacji „GAZETA POŁ.” u dołu strony).
Data wydania: 1, 2, 3 października 1976 r. (odręczny zapis: „1, 2, 3 . X . 1976”).
Autor tekstu: Leszek Polony.
Kluczowe dane: Obszerna recenzja słynnej krakowskiej inscenizacji „Króla Rogera” Karola Szymanowskiego, która odbyła się w nietypowej scenerii — w hallu głównym Akademii Górniczo-Hutniczej. Autor, Leszek Polony, szczegółowo analizuje wykorzystanie monumentalnych schodów jako sceny oraz niezwykłe walory akustyczne tego rozwiązania. W recenzji omówiono również program teatralny opracowany przez Józefa Opalskiego, scenografię Zofii Wierchowicz, reżyserię Macieja Prusa i kreacje solistów (m.in. Jadwigi Gadulanki, Wojciecha Jana Śmietany, Ryszarda Brożka i Janusza Wolnego). Dla archiwum najważniejsze jest jednoznaczne wyszczególnienie twórców oprawy muzycznej na końcu tekstu: chór do tego wyjątkowego spektaklu przygotował Zbigniew Toffel.
TRANSKRYPCJA (Pełny tekst artykułu w kolejności czytania)
LESZEK POLONY KRÓL ROGER W… AGH
NIEZWYKŁY SZACUNEK dla dzieła jest stosunkowo niedawną zdobyczą europejskiej kultury muzycznej: jeszcze w XVII i XVIII stuleciu znakomita większość kompozycji powstawała dla konkretnej okazji (pisano muzykę a nie dzieła) i po jednorazowym wykonaniu partytury wędrowały do szuflady.Wiele dzieł Jana Sebastiana Bacha zostało uratowanych dla potomności tylko dzięki pilności uczniów Mistrza, którzy poznawali arkana kompozycji poprzez kopiowanie nut.W naszym wieku kompozytorzy są w innej sytuacji, co nie zawsze daje im powód do radości. Niekiedy jeszcze przed postawieniem ostatniej nuty w partyturze utwór obrasta w faktografię, dokumentację i… interpretację. Każdemu dziełu niemal od zarania towarzyszy obszerna i wyczerpująca egzegeza.Twórcy na ogół nie lubią komentarzy o swoich dziełach, zwłaszcza krytycznych. Nie lubią też komentarzy pozytywnych lecz wnikliwych, bo obnażają one tajemnice osobowości artystycznej. A jednak muzyka domaga się komentarza, bowiem dzieło muzyczne — to w istocie rzeczy historia dzieła w naszej świadomości, to jego istnienie w kulturze. A więc także sprzeczne i ewoluujące sądy o dziele.Niestety, rzadko o tym pamiętamy przy współczesnych wykonaniach — komentarze, jakich dostarczamy słuchaczom w programach, są ubogie, niczym przypadkowa opinia wyrwana z bogatego życia utworu. Ale zdarzają się i bardziej ambitne próby.OTO KRAKOWSKI TEATR MUZYCZNY rozpoczął nowy sezon premierą „KRÓLA ROGERA” Karola Szymanowskiego. Zamiast samemu pisać o tym dziele, z konieczności pobieżnie i powierzchownie, chciałbym zainteresować Czytelnika (być może przyszłego słuchacza i widza tego spektaklu) programem zredagowanym przez kierownika literackiego Teatru Józefa Opalskiego. Otwierają ów program przedruki: szkic prof. Tadeusza Manteuffla o królu Rogerze II, XII-wiecznym władcy Sycylii i znacznej części Basenu Morza Śródziemnego, szkic Jarosława Iwaszkiewicza, autora libretta opery, o genezie dzieła, korespondencja Szymanowskiego do Iwaszkiewicza, wypowiedzi kompozytora o muzyce i o kulturze śródziemnomorskiej. Dział „prac oryginalnych” zawiera dwa eseje. Józef Opalski napisał o literackim aspekcie dzieła, poddając archetypicznej analizie tajemniczą postać Pasterza „uwodzącego” lud i żonę Rogera. Postać uosabiającą mit Dionizosa i zarazem Chrystusa. Muzykę „Króla Rogera” zinterpretował natomiast Bohdan Pociej — koncentrując jak zawsze swą uwagę na istocie dzieła, a więc na jego ekspresji, treści, symbolice.TRUDNO cokolwiek dodać po lekturze tego treściwego komentarza, który wprowadził słuchaczy w atmosferę i artystyczne uroki „Króla Rogera”. Pozostaje opisać jedynie sam fakt artystyczny, którego wagę określiła choćby sama sceneria. ROBERT SATANOWSKI postanowił wystawić „Króla Rogera” w hallu Akademii Górniczo-Hutniczej, który okazał się w tym wypadku wcale udaną namiastką teatru muzycznego. Symetryczna konstrukcja monumentalnych schodów, wiodących ku wyższym piętrom budynku, posłużyła jako scena. Na najwyższym piętrze owej konstrukcji umieszczono chór, a z przeciwległej strony, na balkonie przed wejściem do auli, orkiestrę. Publiczność ulokowano na dole. Po raz pierwszy w życiu odniosłem wrażenie, iż muzyka płynie do mnie nie z zewnątrz, a więc ze sceny i z fosy orkiestrowej, lecz, że znajduję się w samym jej środku, jakby w centrum kuli wypełniającej się majestatycznym brzmieniem cerkiewnych chórów, przebogatą grą barw instrumentalnych. Śpiew Roksany w II akcie płynął jakby z zaświatów. Trzeba powiedzieć, iż kierownik muzyczny spektaklu — Robert Satanowski — wykorzystał do maksimum możliwości przestrzenno-akustyczne owego zaimprowizowanego teatru. Był to bodaj największy atut spektaklu.TWÓRCZYNI scenografii ZOFIA WIERCHOWICZ poprzestała tylko na jednym, mocnym akcencie: obrazie ukrzyżowanego Chrystusa, stanowiącym tło sceny. Zadanie scenograficzne było bez wątpienia trudne: architektura „schodów — sceny” jest przyciężkawa w swym wyrazie plastycznym. Wydaje mi się, że większa koncentracja światła i śmielsze operowanie półmrokiem pozwoliłoby zatuszować ten mankament. W sumie bowiem wyraz scenerii, może przez jej bliskość, był niewspółmierny do efektu muzycznego i pięknych, orientalnie bogatych kostiumów.Podwójnie trudne zadanie spoczywało na reżyserze MACIEJU PRUSIE, jak i choreografie TOMASZU GOŁĘBIOWSKIM: fabuła „Rogera” ma walor nie tyle dramatyczny ile alegoryczny, okazji dla scenicznego ruchu i „dziania się” stwarza niewiele, cały więc ciężar spada na psychologiczny rysunek postaci. I tutaj chciałbym wyróżnić JADWIGĘ GADULANKĘ, która włożyła w partię Roksany nie tylko wybitny kunszt wokalny, ale i ujmujące, szczere przeżycie jej duchowego dramatu: była to integralna, muzyczno-aktorska kreacja. Pod tym względem usatysfakcjonowała mnie jedna jeszcze, drugoplanowa rola: Archiereios w wykonaniu WOJCIECHA JANA ŚMIETANY. Bardzo trafna jest też obsada postaci Pasterza, której istota sprowadza się do aparycji i barwy głosu: odtwarza ją mianowicie RYSZARD BROŻEK. JANUSZ WOLNY w partii Rogera prezentuje potężny, dynamiczny głos o dużym niewątpliwie ładunku dramatyzmu — dalsza praca tego młodego, utalentowanego śpiewaka powinna pójść w kierunku pogłębienia kultury wokalnej i ekspresji aktorskiej. Partię Edrisiego śpiewał EDWARD ADLER, a Diakonissy — HALINA SZYMAŃSKA.Chór przygotował ZBIGNIEW TOFFEL, dyrygował spektaklem Robert Satanowski.CZEKAMY OBECNIE na wystawienie „Króla Rogera” na scenie „Teatru im. Juliusza Słowackiego”. Myślę jednak, iż warto jeszcze kiedyś powtórzyć ten spektakl w premierowej scenerii.
GAZETA POŁ. 1, 2, 3 . X . 1976
Powyższy materiał stanowi cyfrowe odwzorowanie (skan/transkrypcję) oryginalnego wycinka prasowego, zachowanego w prywatnych zbiorach. Artykuł udostępniamy niekomercyjnie – wyłącznie w celach dokumentacyjnych, edukacyjnych oraz dla zachowania dziedzictwa historycznego krakowskiej sceny muzycznej. Wszelkie prawa autorskie do prezentowanych treści należą do ich twórców oraz pierwotnych wydawców.
– Śladami Muzyki

