METRYKA DOKUMENTU
Tytuł dokumentu: Artykuł prasowy „Król Roger” z rubryki Z Teatru Muzycznego.
Źródło: Gazeta „Echo” (na podstawie odręcznej adnotacji widocznej na wycinku).
Data wydania: 11 października 1976 r. (odręczny zapis „11.X.76”). Premiera prasowa odbyła się 4 października 1976 r.
Autor tekstu: Jerzy Parzyński.
Fotografia: Do wycinka dołączono czarno-białe zdjęcie ze spektaklu, podpisane: „Fragment przedstawienia »Król Roger« Karola Szymanowskiego: scena zbiorowa, w środku solista – Ryszard Brożek (do recenzji obok)”. Autorem fotografii jest K.K. Polleszch.
Kluczowe dane: Archiwalny wycinek prasowy obejmuje pełną recenzję inscenizacji opery „Król Roger” Karola Szymanowskiego, zrealizowanej przez Krakowski Teatr Muzyczny. Recenzent szczegółowo analizuje reżyserię, scenografię, kreacje aktorskie (m.in. Jadwigi Gadulanki, Ryszarda Brożka, Janusza Wolnego) oraz poziom wykonawstwa muzycznego, w tym chórów. W końcowej części wycinka umieszczono stopkę ze spisem twórców przedstawienia, w której wskazano, że stanowisko kierownika chóru pełnił Zbigniew Toffel.
TRANSKRYPCJA (Pełny tekst recenzji)
„ECHO” 11.X.76 Z Teatru Muzycznego „Król Roger”
Po pierwszym swym, uroczystym i nadzwyczajnym wystawieniu w hallu Akademii Górniczo-Hutniczej „Król Roger” ukazał się nam wreszcie na premierze niejako oficjalnej: w Teatrze im. J. Słowackiego, w pełni scenicznej szaty i krasy.
Ta premiera na pewno trwałymi zgłoskami zapisze się w krakowskich annałach kulturalnych — i w pamięci tych, którzy ją oglądali. Wystawienie bowiem „Króla Rogera”, wielkiego dzieła operowego Karola Szymanowskiego — to już samo przez się przedsięwzięcie i wydarzenie nie lada; Kraków zaś zdobył się na realizację tej opery, umieszczoną na wysokim piedestale artystycznym.
A nie jest to opera łatwa. Muzyka Szymanowskiego jest tu tyleż piękna, ile trudna; stawia wykonawców: śpiewaków solowych, chóry, orkiestrę przed karkołomnymi, nieraz wręcz technicznymi zadaniami, wymagając równocześnie wielkiej muzykalności i artystycznej subtelności, wejścia w bardzo specyficzny styl, ducha tej sztuki. Jest też na pewno „Król Roger” zaskoczeniem dla widza, który oczekując na wartość, ruchliwość sceniczną, szybkie nurty dramatycznego wątku i fabuły — ma tu przed sobą akcję statyczną, spokojną, kształtowaną niby na wzór antycznej tragedii. Jeśli jednak widz — i słuchacz zarazem — zrozumie i przyjmie tę konwencję, jeśli wczuje się w ów świat poezji, wyobraźni, symboli — to dozna z pewnością mnóstwa artystycznych wzruszeń.
Krakowski „Król Roger” jest przedstawieniem czystym w stylu, szlachetnym w prostocie użytych środków wyrazu, doskonale tonowanym w nastrojach, bez udziwnień i ekstrawagancji. Owo baśniowo-historyczne tło, na jakim rozgrywa się akcja „Rogera”: świat wczesnochrześcijański na Sycylii, surowy i prosty, ale równocześnie ulegający wyrafinowanym wpływom bizantyjskiego i arabskiego Wschodu — tak w „ikonowej” oprawie dekoracyjnej, jej kolorystyce, barwach, jak i w pięknych kostiumach — znalazło tu na scenie bardzo trafne swe odbicie. Statyczność akcji „Rogera”, której i słusznie reżyseria nie usiłuje rozruszać i naruszać, uzyskuje sceniczną dynamikę, ruch, poprzez doskonałą grę świateł i płynność wyrazistego tanecznego ruchu w scenach zbiorowych, harmonijnie zintegrowanego z muzyką. Reżyserii — udało się — przy zastosowaniu środków oszczędnych, niemal symbolicznych — stworzyć zarysowane mocno w swej charakterystyce postacie głównych bohaterów. To sukces duży!
A teraz — muzyka. Podziwiam iście niezmierzony ogrom pracy, jaki włożył musiał Robert Satanowski w przygotowanie „Króla Rogera”, w osiągnięcie takiej precyzji i rzetelności muzycznej, jaką demonstrowali nam w śpie-
wie soliści i chórzyści, a w grze — instrumentaliści orkiestry. Efekty tej pracy dyrygenta wykazały się w pełni na premierze: muzyka „Króla Rogera” brzmiała tu szeroką paletą barw i odcieni; zarówno potęga owych „gęstych” brzmień chórowo-orkiestrowych, przez którą przebijać się muszą głosy solistów, jak i delikatność tkanki dźwiękowej, subtelność efektów — były przedniej artystycznie marki. Umiał kapelmistrz (co jest szczególnie cenne) stworzyć swoisty nastrój słuchania, przeżywania tej muzyki — nastrój, który dopiero pozwala odczuwać jej piękno.
Wysoki kunszt wokalny, świetnie opanowaną sztukę prowadzenia śpiewaczej kantyleny, walory głosowej barwy wniosła w rolę królowej Roksany sopranistka Jadwiga Gadulanka. Z prawdziwą przyjemnością słuchałem tenora Ryszarda Brożka; głos tego młodego śpiewaka bardzo się rozwija, staje się nośny, coraz bardziej emisyjnie pewny i wyrównany, ma artystyczny wyraz i emocję. Młodość i korzystne warunki sceniczne — oto dalsze atuty R. Brożka w roli Pasterza, najlepszej, jak dotąd, kreacji tego artysty na naszej scenie.
Baryton Janusz Wolny, jako król Roger, prezentował bogaty materiał wokalny, głos potężny, dramatycznie brzmiący; myślę, że z dużym pożytkiem dla tego bardzo uzdolnionego młodego artysty byłaby tu dalsza praca nad wyszlachetnieniem emisji, kantyleny w śpiewie. Dobrze brzmiały głosy solistów: w roli mędrca Edrisi — tenora Edwarda Aulera i w partii Archiereiosa — basa Wojciecha J. Śmietany; jako Diakonissa wystąpiła Halina Szymańska. U większości solistów, niestety, szwankowała dykcja, wskutek czego piękny poetycki tekst Jarosława Iwaszkiewicza nie w pełni docierał do słuchacza.
Duże uznanie dla chórów; poza chórem operowym uczestniczy w przedstawieniu jeszcze chór dziecięcy z Państwowej Szkoły Muzycznej im. M. Karłowicza w Nowej Hucie — i śpiewał z godnym pochwały przejęciem i dyscypliną muzyczną.
W tym obrazie — scenicznym i muzycznym, jaki oglądaliśmy na premierze, „Król Roger” może być godną reprezentacyjną kartą wizytową Krakowa na wszelkich krajowych, czy zagranicznych festiwalach.
JERZY PARZYŃSKI
Fragment przedstawienia „Król Roger” Karola Szymanowskiego: scena zbiorowa, w środku solista — Ryszard Brożek (do recenzji obok). Fot. K.K. Polleszch
Krakowski Teatr Muzyczny. „Król Roger”, opera w 3 aktach Karola Szymanowskiego, libretto Jarosława Iwaszkiewicza. Kierownictwo muzyczne — Robert Satanowski, reżyseria — Maciej Prus, scenografia — Zofia Wierchowicz, układ choreograficzny — Tomasz Gołębiowski, kier. chóru — Zbigniew Toffel. Premiera prasowa 4.X.1976.
Powyższy materiał stanowi cyfrowe odwzorowanie (skan/transkrypcję) oryginalnego wycinka prasowego, zachowanego w prywatnych zbiorach. Artykuł udostępniamy niekomercyjnie – wyłącznie w celach dokumentacyjnych, edukacyjnych oraz dla zachowania dziedzictwa historycznego krakowskiej sceny muzycznej. Wszelkie prawa autorskie do prezentowanych treści należą do ich twórców oraz pierwotnych wydawców.
– Śladami Muzyki

