METRYKA ARTYKUŁU
Tytuł artykułu: „Baron Cygański” (Z operetki)
Autor recenzji: Anna Woźniakowska
Tytuł prasowy: Dziennik (z dopisaną odręcznie datą: 8.IV.82 r.)
Data wydania: 8 kwietnia 1982 r. (na wycinku widnieje również dokładna data premiery spektaklu: 30 kwietnia 1982 r., co wskazuje, że tekst stanowił zapowiedź lub recenzję premierową)
Uwagi archiwalne: Wyczuwalne są odręczne dopiski na górze wycinka, a w tekście zaznaczono zielonym markerem fragmenty dotyczące warstwy muzycznej i orkiestry. Recenzentka omówiła m.in. kreacje solistów oraz pracę dyrygenta Mariana Lidy.
TRANSKRYPCJA TEKSTU
Z OPERETKI: „Baron Cygański” ANNA WOŹNIAKOWSKA
Kiedy stary baron K. G. (autentyczny c.k. baron), w którego towarzystwie byłam na piątkowej premierze „Barona Cygańskiego” w krakowskiej operetce, zwierzył mi się, że planuje jeszcze dziesięć razy przyjść na ten spektakl, zrozumiałam, iż to on właśnie reprezentuje głos populi. Premierowa publiczność zgotowała twórcom i wykonawcom nowej krakowskiej inscenizacji niebywałą owację, z której wróżę, że będzie się poustawać przez najbliższy rok na kolejnym przedstawieniu.
„Baron Cygański” jest jedną z najwspanialszych operetek świata, istnym pasmem cudownych Straussowskich walców, marszów i czardaszy, które wpadają w ucho i choć są wszystkim doskonale znane, porywają nas zawsze i przenoszą w świat skończonego piękna melodii. Dlatego nie mogę przyznać racji tym znawcom, którzy wybrydzali się w piątkowy wieczór na takie czy inne mankamenty przedstawienia, sprowadzające się przede wszystkim do tego, że zostało ono potraktowane bardziej operowo niż operetkowo — i np. główny bohater wykonał swoją partię tak, jakby co najmniej śpiewał w „Onieginie”.
Operetka nie jest jednak — proszę darować niestosowne słowa — jednym ciągiem „wyplupów”, aby miała trwałe powodzenie, librecista i kompozytor dążą do tego, by obok większym lub mniejszym dystansem, zawarty był w akcji i wątek watek — miłości, patriotyzmu… Nie zapomnijmy, że „Baron Cygański” miał w sobie taki właśnie wątek, par excellence polityczny, i jak stwierdza biograf „króla walca” Joseph Wechsler — przyczynił się do utrwalenia austro-węgierskiego porozumienia w większym stopniu niż dyplomaci, policjanci i publicyści. Oby takie operetki pisano dziś w Polsce!
Nikt tak, jak Marian Lida, doświadczony operetkowy wyga (nie ma w tym określeniu niczego obraźliwego — patrza Doroszewskiego Słownik Języka Polskiego tom X str. 11), nie potrafi z nerwem i akratnością poprowadzić spektaklu, zwłaszcza wiedeńskiej operetki, nadając jej muzyce Straussowski wigor i elegancję, a więc i całemu przedstawieniu atmosferę starego cdi, Widnia.
A teraz słów kilka o wykonawcach. Wielce udane były Cyganki — piękna Saffi Zofii Jankowskiej i demoniczna Czipra Haliny Szymańskiej. Słuszne brawa zbierał Kazimierz Różewicz jako Kalman Zupan, vis comica tego śpiewaka wydaje się nieograniczona. Dzielnie sekundowali mu: Krystyna Behounek — Arsena, Barbara Adamik — Mirabella, Franciszek Makuch — Ottokar i Andrzej Pęgowski — Hrabia Carnero. Z trudem rozpoznałam w sędziwym Księciu Homonay młodzieńczego Andrzeja Bieguna, słuchając z temperamentem wykonanej „pieśni werbunkowej”. Ciągle twierdzę, że to śpiewak z przyszłością. Oby tylko z rozwagą wykorzystywał dary, jakimi obdarzyła go natura.
No, i wreszcie Feliks Widera z Opery Bytomskiej, który — jak wspomniałam — z wielkim przejęciem wcielił się w postać głównego bohatera Sindora Barinkaya. Obdarzony ładnym głosem, acz z tendencją chwilami do forsowania po prostu jednostajny i „jednodynamiczny”. W pööle spektaklowy zorrużona duża statyczność. szczególnie w pierwszym akcie. W dodatku jak się to wszystko rozkręciło, ale i było więcej scen baletowych. Także chór, dobrze śpiewający, stał jak gdyby na poboczu ulica, stał jak gdyby na poboczu al-cji, chociaż nie tak trudno było go w nim włączyć.
Choć czasy biedne, wystawa — jak się to dawniej mówiło — przed kryzysowa: ładne, trafne dekoracje i bogate kostiumy, bez których operetki bez baletu. Nie ma też operetki bez baletu. Nasz, pod przewodnictwem Edwarda Spotąńskiego, tar-czuł dużo i niezgorzej.
Nie jestem socjologiem, ale wydaje mi się, że dyrekcja Krakowskiego Teatru Muzycznego znów utrafiła celnie w zapotrzebowanie społeczne.
Johann Strauss: „BARON CYGAŃSKI”, reżyseria Krystyna Sznerr, scenografia Jadwiga Jarosiewicz, choreografia Krystyna Gruszkówna, kierownictwo muzyczne Marian Lida. PREMIER A 30 kwietnia 1982 w Krakovskim Teatrze Muzycznym.
Powyższy materiał stanowi cyfrowe odwzorowanie (skan/transkrypcję) oryginalnego wycinka prasowego, zachowanego w prywatnych zbiorach. Artykuł udostępniamy niekomercyjnie – wyłącznie w celach dokumentacyjnych, edukacyjnych oraz dla zachowania dziedzictwa historycznego krakowskiej sceny muzycznej. Wszelkie prawa autorskie do prezentowanych treści należą do ich twórców oraz pierwotnych wydawców.
– Śladami Muzyki

