Artykuł o premierze „Strasznego dworu” w Krakowskim Teatrze Muzycznym

sladami
sladami

METRYKA DOKUMENTU

  • Tytuł dokumentu: Wycinek prasowy z rubryki „MUZYKA” – omówienie premiery opery „Straszny dwór”.

  • Źródło / Data wydania: Brak nazwy czasopisma oraz dokładnej daty w nagłówku wycinka. Z treści wynika, że recenzja ukazała się po premierach, które miały miejsce 31 grudnia oraz 4 i 5 stycznia.

  • Fotografia: W centrum wycinka znajduje się czarno-białe zdjęcie przedstawiające układ choreograficzny na scenie. Zgodnie z opisem w tekście, jest to fragment mazura z ostatniego aktu spektaklu.

  • Kluczowe dane: Artykuł stanowi zbiorczy przegląd wydarzeń muzycznych. Jego najobszerniejsza, środkowa część poświęcona jest inscenizacji „Strasznego dworu” Stanisława Moniuszki, przygotowanej przez Krakowski Teatr Muzyczny pod dyrekcją Roberta Satanowskiego. Autor tekstu bardzo wysoko ocenia zarówno reżyserię i scenografię, jak i wykonawstwo muzyczne (w tym orkiestrę i solistów). Szczególną uwagę zwraca fragment dotyczący zespołu śpiewaczego – krytyk chwali „bardzo piękne i wyrównane brzmienie chóru”. Z innych dokumentów i programów z tego okresu wynika, że zespołem chóralnym Krakowskiego Teatru Muzycznego kierował wówczas Zbigniew Toffel. Oprócz recenzji opery, na stronie znajdują się krótkie wzmianki o Państwowej Orkiestrze Symfonicznej w Częstochowie, jubileuszu dyrygenta Zdzisława Górzyńskiego oraz wykonaniu „Mesjasza” w krakowskim kościele Bernardynów.

TRANSKRYPCJA (Pełny tekst głównego artykułu)

 

[Nagłówek sekcji]

MUZYKA
[Treść recenzji „Strasznego dworu”]

Wystawienie najdoskonalszego dzieła Stanisława Moniuszki, opery „STRASZNY DWÓR” (do libretta Jana Chęcińskiego) w Krakowskim Teatrze Muzycznym to nie tylko wydarzenie artystyczne, ale wręcz rewelacyjne osiągnięcie zarówno znakomitego dyrygenta, jak i całego zespołu (premiery 31 grudnia, 4 i 5 stycznia). Trudno pisać o tym pięknie wystawionym spektaklu inaczej niż w samych superlatywach. „Straszny dwór”, ta apoteoza polskości i patriotyzmu, a zarazem ludowości i sielskości dworków staropolskich, pełen bogactwa inwencji melodyjnej i rytmu ukazał się nam w całej swej urodzie. Jest to niewątpliwie zasługą nowego dyrektora Krakowskiego Teatru Muzycznego Roberta Satanowskiego, który potrafił wydobyć z opery te wszystkie wartości, bacząc, by muzyka — która jest elementem najważniejszym — była wykonana jak najlepiej. Następni trzej współtwórcy spektaklu, którym zawdzięcza on swój ostateczny kształt, to reżyser Sławomir Żerdzicki, scenograf Andrzej Sadowski i choreograf Henryk Konwiński. W ich realizacji opera Moniuszki stała się pięknym, barwnym widowiskiem; pięknym, bo urzekała w nim fantazja scenografa, poparta wielkimi umiejętnościami reżysera spektaklu (który jest też śpiewakiem operowym) w tworzeniu scen, które pozostają w pamięci; barwnym, bo do opery wprowadzone zostały nowe elementy ludowe (Lajkonik, kolędnicy z szopką wraz z postaciami z jasełek).

Znakomita strona spektaklu było wykonawstwo muzyczne. orkiestra znana nam z wykonań średnich, grała tym razem nie tylko bez zarzutu, ale na poziomie, który mógł zaimponować zarówno dokładnością jak i ładnym brzmieniem; bardzo piękne i wyrównane brzmienie chóru (zwłaszcza w drugim akcie) uderzało na obu premierach. Nowa obsada solistów (do krakowskiego Teatru Muzycznego przyjęto ostatnio 10 nowych, młodych śpiewaków) również znakomita, zwłaszcza obsada A (występująca 31 grudnia i 5 stycznia) zwróciły uwagę szczególnie wysokim poziomem i zgraniem pod względem wokalnym. Dwie główne role kobiece — Hanny i Jadwigi — to dwa doskonałe głosy, które brzmiały urzekająco zwłaszcza w duecie (np. scena przy laniu wosku w drugim akcie). Rolę Hanny kreowała Alicja Świątek, piękny sopran o dużej kulturze wokalnej, niedawna laureatka międzynarodowego konkursu śpiewaczego w Hertogenbosch; rolę Jadwigi Satanowski powierzył nowo przyjętej śpiewaczce Wierze Baniewicz (mezzosopran o dużym głosie, również laureatka konkursów w Genewie i Tuluzie). Partię Stefana śpiewał Mariusz Majewski, dobry tenor liryczny, Zbigniewa Jerzy Sypek. Na zdjęciu fragment mazura z ostatniego aktu.

Powyższy materiał stanowi cyfrowe odwzorowanie (skan/transkrypcję) oryginalnego wycinka prasowego, zachowanego w prywatnych zbiorach. Artykuł udostępniamy niekomercyjnie – wyłącznie w celach dokumentacyjnych, edukacyjnych oraz dla zachowania dziedzictwa historycznego krakowskiej sceny muzycznej. Wszelkie prawa autorskie do prezentowanych treści należą do ich twórców oraz pierwotnych wydawców.

– Śladami Muzyki