Recenzja opery „Król Roger” w Gazecie Południowej (1976)

sladami
sladami

METRYKA DOKUMENTU

  • Tytuł dokumentu: Artykuł prasowy „»Król Roger« w teatrze”.

  • Źródło: „Gazeta Południowa” (na podstawie odręcznej adnotacji „GAZETA POŁ.” na wycinku).

  • Data wydania: 19 października 1976 r. (odręczny zapis „19.X.76”).

  • Autor tekstu: Leszek Polony.

  • Kluczowe dane: Wycinek prasowy zawiera recenzję opery „Król Roger” Karola Szymanowskiego, wystawionej przez Krakowski Teatr Muzyczny na scenie Teatru im. Juliusza Słowackiego. Tekst analizuje scenografię Zofii Wierchowicz, reżyserię Macieja Prusa oraz warstwę muzyczną pod kierownictwem Roberta Satanowskiego. Recenzent omawia partie wokalne Jadwigi Gadulanki (Roksana) i Ryszarda Brożka (Pasterz). Na końcu wspomniany jest udział Chóru Chłopięcego Szkoły Muzycznej im. Mieczysława Karłowicza w Nowej Hucie. W tekście tym nie pojawia się bezpośrednio nazwisko Zbigniew Toffel.

TRANSKRYPCJA (Pełny tekst recenzji)

 

[Adnotacje odręczne i nagłówek tekstu]

19.X.76 GAZETA POŁ.

„Król Roger” w teatrze
[Treść recenzji – kolumna 1]

W tydzień po premierze „KRÓLA ROGERA” w hallu AGH Krakowski Teatr Muzyczny wystawił operę KAROLA SZYMANOWSKIEGO na scenie Teatru im. Juliusza Słowackiego. To drugie przedstawienie wniosło do inscenizacji „Króla Rogera” nowe wartości, przede wszystkim w sferze scenografii ale także w warstwie muzycznej, w związku z odmiennymi warunkami scenicznymi i akustycznymi. Warto więc jeszcze raz powrócić myślą do spektaklu przygotowanego przez ROBERTA SATANOWSKIEGO.

Scenografia ZOFII WIERCHOWICZ jest jednym z największych atutów tego spektaklu. Jej twórczyni bardzo trafnie odczytała klimat ideowy dzieła Szymanowskiego i wyraziła go w pięknym kształcie plastycznym. Nie było to zadanie łatwe. Libretto i muzyka „Króla Rogera” niosą z sobą różnorakie sugestie stylistyczne. Akcja dzieje się w XII wieku, na dworze władcy Sycylii Rogera II. Atmosfera duchowa wczesnośredniowiecznego katolicyzmu łączy się tu z wpływami kultury arabskiej i bizantyjskiej, ze starożytnym kultem Dionizosa. Muzyka również odbija te sugestie, ale stapia je w jednorodną całość, której istota wykracza już poza wszelkie nawiązania kulturowe i streszcza się raczej w estetyce XX-wiecznego ekspresjonizmu. Wyraża dramat duchowego rozszczepienia między dogmatem i wiarą płynącą wprost z serca, między powinnością i naturą, między religią i miłością.

Wystrój sceny, łącznie z kostiumami zapełniających ją postaci, łączy znakomicie surowość gotyku z bogactwem orientalnego zdobnictwa. Istotna jest tu również dynamika zmian w scenografii, równoległa z metamorfozami postaci Pasterza. Biała
[Treść recenzji – kolumna 2]

tonacja scenografii w II akcie koresponduje znakomicie ze sceną uwięzienia Pasterza, rozegraną przez reżysera MACIEJA PRUSA w wyraźnej aluzji do idei ukrzyżowania Chrystusa. Uwolnienie się Pasterza-Chrystusa z więzów i „porwanie” Roksany nabiera tu zgoła metafizycznego znaczenia.

Muzyka zabrzmiała w teatrze inaczej — bez owej fascynującej przestrzenności, ale też w znacznie bogatszej i bardziej wyrazistej palecie barw, w całym swoim ekspresjonistycznym dramatyzmie.

Uwagi o odtwórcach partii wokalnych pragnąłbym uzupełnić dwiema refleksjami. Pierwsza dotyczy partii Roksany w wykonaniu JADWIGI GADULANKI. Znakomita śpiewaczka, pozyskana przez Krakowski Teatr Muzyczny, wybija się wśród solistów na pierwszy plan. „Pieśń Roksany” w II akcie wywołuje w słuchaczu gorące wzruszenie — Gadulanka łączy bowiem w swojej sztuce wybitne umiejętności wokalne z głęboko osobistą, szczerą interpretacją. Równie serdeczne słowa chciałbym skierować pod adresem RYSZARDA BROŻKA odtwarzającego postać Pasterza. Ten młody śpiewak poczynił w ciągu ostatnich lat ogromne postępy artystyczne — śpiewa już z całkowitą swobodą, pięknie modeluje barwę i dynamikę głosu, radzi sobie doskonale z wysokimi dźwiękami. Ta partia jest wielkim sukcesem w jego drodze artystycznej. Myślę, że nie bez znaczenia w tym sukcesie było muzyczne kierownictwo Roberta Satanowskiego.

Wspomnę jeszcze, że w wykonaniu „Króla Rogera” uczestniczył Chór Chłopięcy Szkoły Muzycznej im. Mieczysława Karłowicza w Nowej Hucie.

LESZEK POLONY

Skan 79

Powyższy materiał stanowi cyfrowe odwzorowanie (skan/transkrypcję) oryginalnego wycinka prasowego, zachowanego w prywatnych zbiorach. Artykuł udostępniamy niekomercyjnie – wyłącznie w celach dokumentacyjnych, edukacyjnych oraz dla zachowania dziedzictwa historycznego krakowskiej sceny muzycznej. Wszelkie prawa autorskie do prezentowanych treści należą do ich twórców oraz pierwotnych wydawców.

– Śladami Muzyki