Recenzja prasowa: „Błękitny zamek” pióra Jerzego Parzyńskiego (Kraków, 1982)

sladami

METRYKA ARTYKUŁU

  • Tytuł artykułu: „Błękitny zamek” (Rubryka: Z Operetki)

  • Autor recenzji: Jerzy Parzyński

  • Tytuł prasowy: ECHO (na podstawie odręcznego dopisku)

  • Data wydania: 22 grudnia 1982 r. (odręczny dopisek: 22.XII.82)

  • Uwagi archiwalne: Bardzo obszerna recenzja spektaklu zamieszczona na łamach prasy krakowskiej po premierze z 18 grudnia. Na dole wycinka widnieje odręczna adnotacja wykonana zielonym pisakiem, wskazująca tytuł gazety i datę publikacji. Nazwisko Zbigniewa Toffel pojawia się na dokumencie dwukrotnie: w środkowej kolumnie tekstu (jako osoby regulującej przebiegi akcji „pałeczką dyrygenta”) oraz w wyszczególnionej na końcu stopce informacyjnej (jako pełniącego kierownictwo muzyczne).

TRANSKRYPCJA TEKSTU

Z Operetki „Błękitny zamek”

Po serii premier spod znaku naddunajskiej klasyki: Straussa, Kalmana, Zellera — sięgnęła nasza Operetka po coś nowego: musical. I to musical polski. Ryzyko na pewno niemałe: musicale, jakie dotąd wychodziły spod piór polskich twórców: kompozytorów czy librecistów na ogół miały krótkie sceniczne żywoty i — poza nielicznymi wyjątkami — znikały szybko, bez śladów; nikt nie zapamiętywał ich piosenek, melodii, postaci.

Trudno się przeto dziwić, że na ogół publiczność przyjmuje słowo: polski musical współczesny z niejaką nieufnością… Zwłaszcza w Krakowie, gdzie bardzo liczy się wszelaka tradycja. A w tę tradycję nasze rodzime musicale jeszcze nie obrosły.

Czy „Błękitny zamek”, nowa premiera krakowskiej Operetki, dziełko osnute na pierwowzorze Lucy Maud Montgomery, a wywodzące się z najświeższej krajowej produkcji, wytwór spółki: Roman Czubaty — muzyka, Barbara Wachowicz — libretto i Krystyna Śląska — teksty piosenek ma u nas szanse na przełamanie uprzedzeń do polskiego musicalu? Niełatwo tu być prorokiem…

Ale na pewno w wersji krakowskiej premiery „Błękitny zamek” ma w swym skarbcu sporo cennych zasobów, którymi może kupować sobie sympatię publiczności. Przede wszystkim — to bardzo ładne jest przedstawienie… Od strony reżyserskiej, aktorskiej, scenicznej. Akcja prawie przez czas cały toczy się wartko, nie ma „pustostanów” na scenie, sporo zręcznego, a nie szarżowanego dowcipu, większość postaci doskonale ustawiona. To — walna zasługa reżyserii, prowadzonej ręką tak doświadczonej mistrzyni sceny muzycznej, jak Barbara Kostrzewska.

Muzyką „Błękitnego zamku” natomiast nie mogłem — mimo własnych usiłowań — szczerze się zachwycić… Owszem, jest w tej muzyce niemało nawet nastrojowości, liryzmu, a również i humoru; warsztatowo, zwłaszcza od strony instrumentacyjnej wszystko jest na ogół dobrze dopracowane. Ale żadna z melodii, piosenek nie wpada w ucho, nie utrwala się głębiej w pamięci słuchacza — chyba, że nasuną się na myśl jakieś reminiscencje czegoś dawniej już znanego, niegdyś słyszanego…

W realizacji muzycznej nowy spektakl nie budzi większych zastrzeżeń: orkiestra i chóry przygotowane solidnie, soliści śpiewają z muzyczną pewnością, a pałeczkę dyrygenta (Zbigniew Toffel) czujnie reguluje muzyczne przebiegi akcji.

Dwa obrazy baletowe, oryginalne i ciekawe w układach, kolorycie, przesycone poetycką przenośnią i nastrojem — to mocne artystycznie punkty przedstawienia; w zespole tanecznym wyróżnić należy przede wszystkim piękny taniec Aliny Towarnickiej.

No i wreszcie — soliści… Od strony wokalnej kompozytor nie daje im w musicalu szerszego pola do popisu: melodie śpiewacze mieszczą się w niewielkim i niemal wyłącznie średnim tylko odcinku skali, brak możliwości efektowniejszego pokazania walorów głosowych; śpiew jest tu raczej tylko nastrojowy, liryczny (piosenki) lub charakterystyczny (zespoły). Dlatego to bardziej dobitnie daje o sobie u solistów znać strona aktorska — i ta może zadowolić wybrednego nawet widza. Grażyna Mytych (jako Joanna) i Jan Wilga (Eddi) tworzą bardzo udaną, miłą scenicznie, artystycznie dobraną parę: młodość, uroda, dobrze brzmiące — w lirycznych solach i duetach — głosy. Grażyna Mytych wykazała, iż jej genre w operetce — to naturalne i proste postacie dziewczęce, bardziej aniżeli dźwiganie ról „wielkich primadonn”. Natomiast Jan Wilga miał możność ujawnienia nowych odcieni swych aktorskich talentów: w roli poetyckiej, refleksyjnej, a równocześnie i dramatycznie wyrazistej.

Galeria złośliwych ciotek w osobach: Iwony Borowickiej (Izabella), Stefanii Zachariasz (Tekla) oraz Elżbiety Słomczyńskiej (Georginia) — świetna: komizm szczery i autentyczny, każda tu postać — to indywidualność! Dzielnie sekunduje temu damskiemu towarzystwu jedyny w tej rodzince mężczyzna — wuj Beniamin alias Andrzej Skwarczyński. Miłą i wdzięczną, rozkapryszoną Oliwią — acz nieco przejaskrawioną aktorsko była Brygida Zaborowska. Andrzej Pągowski w postaci zduna Abla wykonał w pełni swe zadania: wzruszał i wzbudzał sympatię, jakkolwiek rola ta nie odpowiada wrodzonym predyspozycjom talentu charakterystycznego, a zwłaszcza komicznego u tegoż artysty.

Role mniejsze celnie były obsadzone i dobrze rozegrane (lekarz Trent — Adam Ritter, Parsival — Franciszek Makuch, Redfern — ojciec — Kazimierz Różewicz — oraz Bogusław Wojnowski, Krzysztof Kiełbiński, Wojciech Radoń, Stanisław Makohon).

Skala barw w dekoracjach i kostiumy — od poezji (sceny plenerowe, projekcje, balet) — po groteskę (straszna rodzinka) świadczy o pomysłowości i roztropnym smaku artystycznym; wnętrza w obrazach tanecznych godne oklasków przy otwartej kurtynie.

* Po premierze prasowej odbyła się na scenie równie miła, jak uroczysta chwila: symboliczny jubileusz 45-lecia pracy artystycznej BARBARY KOSTRZEWSKIEJ (symboliczny — bo na pewno nie na miarę ogromnych zasług, jakie dla polskiej sceny muzycznej wnosiła Jubilatka). Miłe słowo o znakomitej Artystce — krakowiance przecież z urodzenia i debiutu — wypowiedział Bogusław Kaczyński, a oficjalną pompę zastępowała z powodzeniem szczera serdeczność publiczności. Aplauz wobec Barbary Kostrzewskiej był nie tylko uczczeniem 45-lecia jej służby sztuce, ale również podziękowaniem za udany spektakl „Błękitnego zamku” oraz zaproszeniem Artystki do dalszej z naszym Teatrem współpracy!

JERZY PARZYŃSKI

(Ramka informacyjna na końcu artykułu): OPERA I OPERETKA w Krakowie — „BŁĘKITNY ZAMEK” musical w 3 aktach. Muzyka — Roman Czubaty, libretto — wg Lucy Maud Montgomery — Barbara Wachowicz, teksty piosenek — Krystyna Śląska. Kierownictwo muzyczne — Zbigniew Toffel, reżyseria — Barbara Kostrzewska, scenografia — Józef Napiórkowski, choreografia — Henryka Komorowska. Premiera prasowa — 18 XII 1982 r.

Skan 7

Powyższy materiał stanowi cyfrowe odwzorowanie (skan/transkrypcję) oryginalnego wycinka prasowego, zachowanego w prywatnych zbiorach. Artykuł udostępniamy niekomercyjnie – wyłącznie w celach dokumentacyjnych, edukacyjnych oraz dla zachowania dziedzictwa historycznego krakowskiej sceny muzycznej. Wszelkie prawa autorskie do prezentowanych treści należą do ich twórców oraz pierwotnych wydawców.

– Śladami Muzyki